Nowy Wstęp. W labiryncie Rajskiego Ogrodu

Zaproszenie

Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu. (Rdz 2,9)

Jednym z moich ulubionych faktów na temat Melbourne jest to, że każde z blisko 72 tysięcy drzew, które są pod miejskim zarządem, ma osobny adres mailowy. System ten został wprowadzony ponad dekadę temu, żeby mieszkańcy miasta mogli zgłaszać problemy z zieloną tkanką miejską, która jest tutaj naprawdę wszędzie. Jednak ludzie, stworzeni przez Boga do miłości, zaczęli do tych drzew pisać… listy miłosne.

Kiedy o tym przeczytałem, stało się dla mnie oczywiste, że cykl obrazów, nad którym zacząłem pracować kilka tygodni wcześniej, w czasie mojego kilkumiesięcznego pobytu we wspomnianym Melbourne, musi być zatytułowany: „Listy Miłosne do Drzewa Życia”.

Chrześcijaństwo od samego początku pisze miłosne listy do swojego ukochanego Drzewa Życia, na którym zawisło Zbawienie Świata (por. Liturgia ku czci Męki Pańskiej).

W najbliższych miesiącach chciałbym Was zaprosić w duchowo-artystyczną podróż, w czasie której zatrzymamy się przy scenach z życia Chrystusa i Matki Bożej. To seria trzydziestu trzech obrazów, które zrodziły się z zachwytu nad światem stworzonym przez Najwspanialszego Artystę, z kontemplacji Ewangelii oraz ze słuchania wnętrza, przez które mówi do nas Pan Bóg.

To również podróż po labiryncie dwóch tysięcy lat chrześcijańskiej symboliki, która w świecie mediów społecznościowych i sztucznej inteligencji przestaje być czytelna, a jednocześnie ciągle może wskazać na jedno: że patrząc na otaczające nas piękno możemy doświadczyć bezwarunkowej miłości Bożej.

Labirynt jako metafora

Labirynt to metafora życia: podróż przez labirynt nie jest linearna, natrafiamy na nagłe zakręty, kiedy wydawało się, że droga przed nami jest prosta, czasem – kiedy wydawało nam się, że jesteśmy blisko celu – musimy zmienić kierunek o sto osiemdziesiąt stopni, nieraz natrafiamy na ślepy zaułek i musimy wracać po własnych śladach. A czasem po prostu plączemy się zastanawiając się, czy w ogóle dokądś zmierzamy.

W kulturze labirynt przybierał najróżniejsze formy, od mitologicznego labiryntu zbudowanego, żeby uwięzić minotaura w Knossos po fantastyczną wizję średniowiecznej biblioteki z „Imienia Róży” Umberto Eco, od podłóg średniowiecznych katedr po niedoceniony serial HBO „Westworld”. Labirynty będą więc różniły się wielkością, kształtem, materiałem, z którego są zbudowane. Najważniejszym jednak rozróżnieniem jest to, czy do celu prowadzi tylko jedna droga, czy wiele.

Chcielibyśmy mieć mapę do labiryntów naszego życia, żeby nie musieć błądzić. Ale taka mapa nie istnieje, a błądzenie, upadanie, frustracja są częścią naszego rozwoju. Jest jednak coś, co sprawi, że pójdziemy właściwą ścieżką: relacja z Chrystusem.

Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. (J 14,6)

Chrystus mówi, że tylko On jest drogą prowadzącą do Ojca w labiryncie życia. Labirynt, do którego Was zapraszam, pełen jest fantastycznych zwierząt i roślin. Niektóre z nich dzisiaj uważamy za legendarne czy mitologiczne, ale przez wieki te stworzenia uważane były za realne i mające wartość katechetyczną. W labiryncie rosną też kwiaty, które symbolizują nasze modlitwy, które przynosimy Panu Bogu, tak jak w czasie procesji Bożego Ciała, kiedy rzucamy płatki przed Najświętszym Sakramentem.

Labirynt niejeden ma kształt

Poniżej znajdziecie dwa inne narysowane przeze mnie wcześniej labirynty:

  • Ilustracja z książki „Powrót do wnętrza. Duchowa podróż z Ignacym Loyolą”. Rysunek przedstawia labirynt w kształcie ośmiokąta, co nawiązuje do ósmego dnia Stworzenia, którym jest dzień w którym Chrystus zmartwychwstał i otworzył drogę do tego, do czego człowiek został powołany od samego początku: do zjednoczenia z Chrystusem, którego Święte Oblicze znajduje się w centrum. Przeszkodą na tej drodze jest czający się w trawie wąż, czyli zły duch, zaś przewodnikiem jest Duch Święty, który pod postacią gołębicy unosi się nad światem. Labirynt otoczony jest słowami z modlitwy Anima Christi: „Od złego wroga obroń mnie, w godzinę śmierci wezwij mnie i każ mi przyjść do siebie, abym z świętymi Twymi chwalił cię na wieki wieków”.

  • Wyklejka do ilustrowanego wydania „Ćwiczeń duchowych” św. Ignacego Loyoli. Kontekstem do tej ilustracji jest wydane kilka lat wcześniej ilustrowane wydanie „Opowieści Pielgrzyma”, autobiografii tegoż Świętego. W pierwszej książce, co wydawało mi się naturalne, umieściłem mapę z miejscami, do których podróżował św. Ignacy. Chcąc nawiązać do motywu mapy i podróży, wymyśliłem, że właśnie dobry będzie labirynt, w którym ciągle trzeba rozeznawać, żeby dojść do Chrystusa. W labiryncie posadzone są słoneczniki, które zwracają się nieustannie ku Słońcu. Tak samo chrześcijanie zwracają się ku Chrystusowi. Nie zabrakło też miejsca dla małego jeżyka, który znalazł w labiryncie schronienie.

2 komentarze

  1. Kinga

    Piękna symbolika labiryntu, bardzo przemawia do mnie. I kolejny obraz-ikona z geometrią fokusującą na centrum, na Tym, który jest Centrum Wszechświata. Piękne! Dziękuję.

  2. Ewa Pawłowska

    Bóg zapłać ojcze , za ojca wrażliwość , piękne obrazy , labirynt mnie zatrzymał , bo moja wnuczka Zosia lubi rozwiązywać labirynty. Pięknie ojciec mówi obrazem o Jezusie i teraz musze ujawnić , ze jestem ze wspólnoty Przyjaciele Oblubienca i miałam z ojcem rekolekcje , dodam niezapomniane . Proszę robić to co ksiądz robi , nich Bóg błogosławi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *