Strumienie wody żywej
W ostatnim zaś, najbardziej uroczystym dniu święta, Jezus, stojąc, zawołał donośnym głosem: „Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie, niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza”.
(J 7,37-38)
W kultowym filmie Rydwany ognia z 1981 roku scenarzysta wkłada w usta jednego z bohaterów, Erica Liddella, słowa: „Kiedy biegnę, czuję, że Bóg się raduje”*. To zapadające w pamięć zdanie pokazuje coś bardzo ważnego: Duch Święty nie działa tylko w tym, co wprost religijne. Duch wchodzi głęboko w ludzkie serce i porusza je od wewnątrz. To On przezwycięża lęk uczniów w dniu Pięćdziesiątnicy, każe im wyjść z zamknięcia i mówić do innych językami, które ci są w stanie zrozumieć.
Bóg mówi do mnie takim językiem, który naprawdę może poruszyć głębię mojego wnętrza. Dla jednego będzie to język poezji, dla innego sztuki, muzyki, nauki, matematyki, piłki nożnej, gotowania czy majsterkowania. Żadna ludzka aktywność nie jest wykluczona. Jeśli coś porusza moją głębię, jeśli wydobywa ze mnie życie, radość, dobro, wdzięczność i pragnienie miłości, to znaczy, że jest przestrzenią działania Ducha.
Moje osobiste życie duchowe zmieniło się radykalnie kiedy zrozumiałem, że tym, co daje mi życie jest twórczość, że sam proces artystyczny jest modlitwą i prowadzi mnie ku życiu.
Ogień czy gołębica?
Często koncentrujemy się jedynie na zewnętrznych znakach działania Ducha Świętego. One także są ważne, ale tylko wtedy, gdy odpowiadają temu, co wewnętrzne. Duchowe, czyli pochodzące od Ducha, nie oznacza oderwanego od ciała, świata, talentów i codzienności. Duchowe jest to, co dotyka głębi i prowadzi do życia.
Mówiąc o Duchu Świętym, posługujemy się biblijnymi obrazami: ognia, wiatru, tchnienia, wody, gołębicy. Hebrajskie słowo ruah (ukazane na górze obrazu), które możemy odnaleźć w opisie Stworzenia, kiedy czytamy, że Duch Boży unosił się nad wodami (por. Rdz 1,2) oznacza tchnienie, wiatr, oddech, ducha. Nie chodzi jednak o to, by zamknąć Ducha Świętego w jednym obrazie, ale by przez te obrazy uchwycić coś z Jego działania. Duch pozostaje niewidzialny i nieuchwytny, bo nigdy nie wskazuje na samego Siebie, ale zawsze na drugą osobę.
Niestety największą karierę zrobiło w sztuce chrześcijańskiej przedstawienie Trzeciej Osoby Trójcy Świętej jako gołębicy (podobnie jak problematyczną karierę zrobiło przedstawienie Boga Ojca jako starca z siwą brodą, ale o tym kiedy indziej). A tymczasem Jan Chrzciciel mówi:
„Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim”.
(J 1,32)
W tym obrazie najważniejszy nie jest sam kształt gołębicy, ale ruch: Duch zstępuje i najpierw spoczywa na Jezusie. To symbol, który mówi o Tajemnicy językiem, który człowiek potrafi sobie wyobrazić. W dniu Pięćdziesiątnicy Duch Święty objawia się natomiast pod postacią wichru oraz ognia i spoczywa na apostołach. Ogień rozświetla, ogrzewa, oczyszcza i przemienia. Nie zostawia rzeczy takimi, jakimi były. Tam, gdzie przychodzi Duch, tam pojawia się nowe życie, odwaga i światło.
Apostołowie są ukazani w białych szatach (por. Ap 4,4) w postawie prostracji, padający na twarz przed zdarzeniem, które ich przekracza. Nie jest to jednak gest lęku, ale adoracji. Człowiek pada na twarz, ponieważ odkrywa, że stoi wobec Boga, który daje mu życie. A potem ten sam Duch, przed którym człowiek klęka, podnosi go i posyła do świata.
Scenerią dla przedstawienia jest pustynia – to z kolei nawiązuje do fantastycznej prorockiej wizji z 37 rozdziału Księgi Ezechiela, w której Duch Boży zstępuje i ożywia to, co umarłe.
Kościół żyje Duchem
Zesłanie Ducha Świętego nie było jedynie pojedynczym wydarzeniem w historii. Ono trwa przez cały czas istnienia Kościoła, jest tym, co podtrzymuje jego życie. Jeśli o tym zapominamy, zaczynamy patrzeć na Kościół zbyt powierzchownie: tylko jak na instytucję, strukturę czy organizację. Tymczasem Kościół jest przede wszystkim rzeczywistością duchową, mistycznym Ciałem Chrystusa, nieustannie ożywianym i poruszanym przez Ducha Świętego. Chrystus i Duch Święty są najwspanialszymi darami, jakie Bóg Ojciec dał człowiekowi: w Nich Bóg dał nam samego Siebie. Można powiedzieć, że Syn i Duch są jak dwa ramiona Ojca, którymi Bóg nieustannie obejmuje świat: stwarza, uświęca, ożywia, błogosławi i udziela nam wszelkich dóbr, jak przypomina I Modlitwa Eucharystyczna.
Psalmista modli się:
Jak liczne są dzieła Twoje, Panie!
Ty wszystko mądrze uczyniłeś:
ziemia jest pełna Twych stworzeń.
Stwarzasz je, gdy ślesz swego Ducha
i odnawiasz oblicze ziemi.
(Ps 104,24.30)
Duch Święty przenika całą rzeczywistość, odnawia oblicze ziemi i serce człowieka. To On sprawia, że Kościół jest nie tyle wspomnieniem Chrystusa, lecz żywą obecnością Zmartwychwstałego w świecie. Tak jak Ojciec posłał Syna, tak teraz Chrystus posyła nas: napełnionych Duchem Świętym, abyśmy stawali się świadkami Bożej Miłości.
Świat w rękach Boga
Na dole obrazu znajduje się orzech laskowy. To nawiązanie do wizji średniowiecznej angielskiej mistyczki Juliany z Norwich, autorki Objawień Bożej Miłości, jednego z najpiękniejszych dzieł duchowości chrześcijańskiej. W swojej wizji Juliana opisuje, że zobaczyła małą rzecz, podobną do orzecha laskowego, leżącą na jej dłoni. Patrząc na nią zapytała: „Cóż to może być?” i otrzymała odpowiedź: „To jest wszystko, co zostało stworzone”. Zdziwiła się, że coś tak małego może w ogóle istnieć i nie obrócić się w nicość. Wtedy usłyszała:
„Trwa i trwać będzie zawsze, ponieważ Bóg je miłuje. I tak wszystko ma swoje istnienie dzięki miłości Boga”.
(Juliana z Norwich, Objawienia Bożej Miłości, tłum. własne)
Ten mały orzech staje się więc znakiem całego świata trzymanego w dłoni Boga. Świata kruchego, małego, bezbronnego, a jednak istniejącego, ponieważ jest kochany. To samo dotyczy Kościoła i każdego z nas. Nie trwamy dzięki własnej sile, mądrości czy doskonałości. Trwamy, ponieważ Bóg nas miłuje. A Duch Święty nieustannie odnawia w nas życie, sprawiając, że z naszego wnętrza mogą popłynąć strumienie wody żywej.
* W oryginale: And when I run, I feel His pleasure. To kontynuacja słów: I believe God made me for a purpose, but he also made me fast. Słowo „pleasure” można tłumaczyć na różne sposoby, również jako „przyjemność”, które nie do końca chyba oddaje sens wypowiedzi, albo jako „upodobanie”, które jednak brzmi chyba zbyt podniośle. Stąd zdecydowałem się, żeby przetłumaczyć je jako „raduje się”, trochę bardziej intuicyjnie, bo sam czuję, że kiedy maluję, Bóg się raduje.


Dziękuję to poruszajaca opowiesc
Widzę w tym Ogniu żywioł, ruch, dynamikę, i razem z otaczającą Go przestrzenią wszystko wiruje, jakby tornado – z tym mi się ta namalowana scena w górnej części kojarzy, ja tam widzę tornado, cyklon wręcz, a z kolei w tej dolnej części gdzie apostołowie jest spokój, cisza – jak w oku cyklonu. Tak, Duch Święty przynosi głęboki pokój wewnątrz. Przepięknie to ojcze ująłeś 🙂
Teraz rozumiem dlaczego dobrze się czuję, kiedy tworzę ( dbam o ogródek, szydełkuję, maluję).