
Proszę cię, narysuj mi baranka.
Kocham ten cytat z „Małego Księcia”. Tytułowy bohater prosi pilota o narysowanie baranka. Ten początkowo się wymiguje, aż w końcu ulega i w nieporadny sposób próbuje naszkicować zwierzę, które zadowoli chłopca.
Nieudolne rysowanie Baranka to całe moje życie. Ciągle wracam do tego tematu i ciągle czuję, że jeszcze tyle mam do nauczenia się!
Historia Małego Księcia jest literacką przypowieścią, ale podobnym, poetyckim językiem mówimy o wierze. My również prosimy o Baranka. I co więcej – ten Baranek już przyszedł: w Osobie Jezusa Chrystusa.
Jan Chrzciciel wskazuje na Niego słowami: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (por. J 1,29). Nie jest więc kimś na kształt superbohatera, który siłą rozprawia się z przeciwnikami. Choć czasem chcielibyśmy, by przyszedł jak drapieżnik i raz na zawsze usunął zło z naszego życia, On wybiera inną drogę: przychodzi z łagodnością, czułością i miłosierdziem.
I właśnie ten Baranek prowadzi nas dalej – w stronę obrazu Dobrego Pasterza. Chrystus opowiada nam, czym naprawdę jest relacja z Nim. W dziesiątym rozdziale Ewangelii według św. Jana czytamy: ‘Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec’.
Pasterz wchodzi przez bramę – to znaczy przez to, co prawe. Z Chrystusem nie ma przymusu ani manipulacji. Zbawienie dojrzewa w wolności, jak relacja, która rośnie powoli, ale naprawdę. Wszystko, co próbuje wejść „inną drogą”, jest tylko pozorem życia – sugestią, która nie prowadzi do prawdy.
„Odźwierny mu otwiera”. W sercu człowieka jest miejsce zdolne rozpoznać prawdę. Dlatego słowo może nas „przeniknąć do głębi”, jak w Dziejach Apostolskich, gdy słuchacze Piotra odkrywają, że to, co słyszą, dotyczy ich życia. Kiedy serce się otwiera, zaczyna się coś więcej niż tylko zrozumienie: „Owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je”. Chrystus zna nas osobiście. Nie prowadzi tłumu, lecz spotyka każdego z nas. To doświadczenie bycia rozpoznanym jest początkiem żywej relacji z Pasterzem. Dlatego prawdziwa przemiana nie rodzi się z przymusu, lecz z serca dotkniętego miłością.
Dobry Pasterz nie popycha od tyłu. Idzie przed nami. Nie zmusza, lecz pociąga. Owce idą za Nim, bo znają Jego głos. To dlatego rodzi się pytanie: „Cóż mamy czynić?” – nie z lęku, ale z pragnienia.
Jezus mówi jeszcze wyraźniej: „Ja jestem bramą owiec”. To On jest przejściem – wyjściem z naszych zamknięć, lęków i schematów. „Kto wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko”. To ruch w kierunku życia: wyjść z tego, co stare, aby wejść w to, co nowe.
Nie można naprawdę wyjść z grzechu, jeśli nie odkryje się piękna życia, które czeka po drugiej stronie. Chrystus niczego nie odbiera, by zostawić pustkę. On otwiera przestrzeń.
„Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości”. To zdanie zaprasza do rozeznania: co daje mi życie, a co mnie z niego okrada?
Pójście za Chrystusem nie jest stratą. Prawdziwą stratą jest trwanie w tym, co niszczy. Baranek, o którego prosimy – jak Mały Książę – nie przychodzi, by nas przestraszyć swoją siłą. Przychodzi, by nas odnaleźć. I jak Dobry Pasterz woła każdego z nas po imieniu, prowadząc ku życiu, które nie jest namiastką, ale pełnią.


Nie zawsze dociera do mnie, że Chrystus zna mnie po imieniu, ale dobrze jest sobie to uświadomić, bo wiem , że w moim życiu może być Miłość, wtedy czuję się pewniej i bezpiecznie.
Skąd jest ten piękny rysunek?
To mały osobisty prezent 🙂